| Co piszczy wśród biedronek. Niejaki blogger opublikował wpis odnośnie wirusów na Linuksa. W swoim wpisie opisuje, iż przeczy stereotypom. Tymczasem potwierdza to, czemu samemu niby przeczy. Nikt nigdy nie twierdził, że złośliwe oprogramowanie nie może usunąć plików użytkownika. Każdy natomiast mówił, że co zrobi Juzio nie zaszkodzi Madzi. W przypadku popularnej platformy (w domyślnej konfiguracji) tak nie jest. W dodatku, to na Linuksie dziala mnóstwo złoźliwego oprogramowania - od rootkitów po konie trojańskie. Tyle tylko, że komputery z Linuksem są infekowane na zamówienie. Niekiedy nawet powstaje program po to, by sparaliżowac pracę w jakiejś instytucji. Jedynie o tym z sensem pisał wspomniany wyżej blogger (zobaczcie link powyżej). Aha. Kto sobie wymyślił, że wszelkie złośliwe oprogramowanie, to wirus komputerowy? Jeżeli jakiś program się nie powiela (infekuje dobre pliki), to trudno (stosując analogię do biologii) go nazwać wirusem.
Uważam, że wpis was zainteresuje (pomijając wszelkie chyba świadome pisanie nieprawdy przez bloggera). Artykuł pochodzi ze strony: Blog - http://blog.linux.pl |